Karol Zielinski : Z dziennika pewnego człowieka.

Urlopy długie i krótkie, leniwe, i aktywne

Ostatnie dwa miesiące były dla mnie najaktywniejszymi urlopowo miesiącami w moim życiu.

Na przełomie listopada i grudnia zwiedziliśmy odpowiednio Wietnam, Kambodżę i Tajlandię. Wszystko za jednym wyjazdem. Niemal 3 tygodniowym. W życiu nie miałem takiego długiego urlopu.

Później były Święta, Nowy Rok, znowu jakieś święta.

Następnie wyjazd na snowboard, na niecały tydzień.

Następnie wyjazd do hotelu ze spa na cztery dni.

W życiu takiego maratonu urlopowego nie zrobiłem.

Wyjazd azjatycki: istne szaleństwo. Nieskończona liczba miejsc, lotów, smaków, doznań, przeżyć, zapachów. Wróciliśmy szczęśliwi. Wykończeni fizycznie, dobrze zresetowani psychicznie.

Wyjazd na snowboard: aktywnie, stok, zjeżdżanie, podjeżdżanie, zjeżdżanie. Wykończony fizycznie, zresetowany psychicznie.

Wyjazd do hotelu ze spa: dokładnie odwrotnie. Wróciliśmy zrelaksowani fizycznie, lekko przygnieceni psychicznie. Zbyt często jednak w takim jacuzzi z nudów myśli się o nowych pomysłach dookoła biznesowych. Z nudów też się czasem jakiegoś maila sprawdzi, czy inny komunikator.

Jaki z tego wniosek? Nie długość wyjazdu się liczy. Nie miejsce wyjazdu się liczy. Liczy się sposób spędzania tego czasu. Aktywnie, czy leniwie? To od tego jak spędzisz ten wolny czas zależy czy odpoczniesz, czy też nie. I to czy odpoczniesz fizycznie, czy też psychicznie. Nie ma bowiem lepszego czy gorszego wyjazdu, czy sposobu na spędzenie czasu. Czasem potrzeba tego, czasem czegoś innego.

Aha, jest jeszcze jeden wniosek: taki nawał wyjazdów, nawet urlopowych, najzwyczajniej w świecie męczy. Nie polecam. Między podróżami potrzeba przerwy na zaczerpnięcie powietrza.


Chcesz wiedzieć jak zarządzać czasem, by pogodzić biznes po godzinach i pracę na full-time?



Subskrybuj:

%d bloggers like this: