Karol Zielinski : Z dziennika pewnego człowieka.

Strategia biznesowa dla rewolucjonistów – MVVA

Strategia biznesowa – czy jest potrzebna w biznesie? Odpowiem może inaczej. Nie ma nic gorszego niż biznes bez strategii biznesowej.

Projektów dookoła biznesowych mam już za sobą (i przed sobą) trochę. Lata temu robiłem je bez konkretnego planu, bez długofalowej wizji, a przede wszystkim – bez konsekwencji.

Z czasem uznałem, że nie ma to większego sensu. I tego właśnie zdania jestem do dzisiaj. A tym, co sprawiło, że to wszystko nabrało sensu jest właśnie:

Strategia biznesowa

No właśnie, bo czym jest w ogóle strategia? Co specjalista, to definicja. Słyszałem już ich tyle, często wzajemnie się wykluczających, że nawet nie spróbuję zacytować żadnej z nich.

Dla mnie strategia to spisany zbiór zasad jakimi kieruje się i ma kierować w przyszłości organizacja. Jest to również bardziej lub mniej sformalizowany dokument mający pokazać jaki jest cel istnienia tej organizacji, jaka jest jego misja, co zamierza osiągnąć i w jaki sposób.

No więc zacząłem szukać czegoś, co by spełniało te wymagania. I tak natknąłem się na różnego rodzaju publikacje i opinie ludzi, którzy zjedli zęby na tematyce strategii biznesowych.

Strategia biznesowa – tradycyjnie

Jakiś czas temu miałem przyjemność zapoznać się ze strategią biznesową firmy CCC. I tak jak bardzo mi się ona podobała (naprawdę uważam, że jest to jedna z lepszych strategii jakie widziałem!), tak też nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że samemu ciężko by mi się pracowało w firmie z tak określoną strategią biznesową. No ale może po kolei.

Mówi się, że strategia biznesowa może występować w trzech podstawowych modelach:

Model Portera jest tym najbardziej tradycyjnym, opartym o liczby, analizy, research i badania. Mintzberg skupia się w swoim modelu bardziej na działaniu, uczeniu się, popełnianiu błędów i wyciąganiu wniosków z własnych działań i porażek. Hamel z kolei idzie jeszcze dalej. Mówi, że nie należy przejmować się specjalnie niczym, rynkiem, konkurencją, liczbami takimi, czy innymi. Powinno się tworzyć swoją branżę, czy niszę. Jeśli nie ma dla ciebie miejsca na rynku, to stwórz sobie rynek.

Ci, którzy mnie znają wiedzą, że najbliżej mi do Hamela, ewentualnie Mintzberga. Nie twierdzę jednak, że model Portera jest zły. Wręcz przeciwnie – uważam, że jest świetny dla wielu biznesów. Nie wszystkich, ale wielu. Szczególnie gdy chcemy wejść na rynek, gdzie konkurencja już istnieje, jest mocna i cyfry mogą nam pomóc znaleźć dla siebie miejsce.

No właśnie, tyle że ja takimi biznesami rzadko się zajmuję. Stąd raczej dalej niż bliżej mi do jego modelu.

Z drugiej jednak strony, wyczytałem gdzieś kiedyś pewne zdanie, z którym zgadzam się w 100%. Parafrazując: model Hamela może i jest atrakcyjny, ale przez swoje ogólniki i niesprecyzowane kompletnie nic, nie ma on dużego praktycznego zastosowania w biznesie.

Ciężko mi się nie zgodzić.

Stąd jakiś czas temu postanowiłem stworzyć własny model budowania strategii, który służy mi od jakiegoś czasu przy większości projektów, którymi się zajmuję.

Kim jest rewolucjonista w biznesie?

Uważam się za biznesowego rewolucjonistę. Czemu? Bo uwielbiam nisze, w których nikogo jeszcze nie ma. Albo te, które są jeszcze z tyłu i mało kto się nimi interesuje. Albo są w nich konkurenci, ale nie zdobyli jeszcze tak mocnej pozycji na rynku, bym o nich kiedykolwiek usłyszał.

Teoretyk biznesu nazwałby to pewnie błękitnym oceanem. Ja nazywam to byciem rewolucjonistą. W takich przypadkach bowiem człowiek może sobie pozwolić na niepatrzenie na nic i nikogo, na nieanalizowanie konkurencji, na niepatrzenie na rynek. Człowiek może pozwolić sobie na robienie tego, co jemu się wydaje słuszne. Nie kieruje się Excelem, a własną intuicją, wiarą i wewnętrznym przekonaniem, że to co robi i jak robi, w którymś momencie zażre.

Stąd właśnie mój model to właśnie taki, który nazwać by można było strategia biznesowa dla rewolucjonistów. A konkretniej:

MVVA – strategia biznesowa dla rewolucjonistów

MVVA to nic innego jak strategia biznesowa w formie stosunkowo prostego, ale przemyślanego dokumentu. Spisanego dokumentu. Jest to swego rodzaju framework, którym można się posługiwać do zdefiniowania czym nasza organizacja jest lub ma się stać w przyszłości i o czym należy pamiętać przy jej prowadzeniu.

Składa się ona z kilku głównych sekcji, które po porządnym przemyśleniu należy uzupełnić.

Najpierw cztery najważniejsze:

Mission, czyli co?

Jaka jest nasza misja. Ogólne stwierdzenie co chcemy osiągnąć. Jedno zdanie w zupełności wystarczy.

„Wysłać człowieka na Marsa”, „Zdigitalizować branżę X”, „Zmienić nawyki ludzi w zakresie XYZ”.

Ogólne, ale konkretne. Jak to misja.

Vision, czyli jak?

Jaka jest nasza wizja, jak chcemy tę misję osiągnąć. Znów ogólnie, ale konkretnie. 2-3 punkty, nie więcej.

„Zbudujemy rakietę, która wyniesie człowieka na Marsa”, „Udostępnimy branży X platformę, która umożliwi im sprzedaż w Internecie”.

Values, czyli czym się będę kierował?

Wartości, którymi będę się kierował po drodze. Nie warto zatracić po drodze własnej tożsamości i robić czegoś niezgodnie z samym sobą. Kilka pozycji, nie za dużo, by każdy był w stanie je zapamiętać.

„Będziemy dzielić się wiedzą ze światem”, „Nie będziemy pracować w weekendy i święta”, „Zawsze będziemy brali pod uwagę wpływ naszych rozwiązań na środowisko”.

Avoid, czyli czego chce uniknąć?

Bardzo ważny punkt, który zniszczył już nie jeden świetnie się zapowiadający biznes. Już od samego początku warto sobie sprecyzować czego nie chce się robić, by osiągnąć cel; czym nam zależy, by się nie stać. Czasem trudno jest ulec pokusie, przez co można zatracić pierwotną wizję i skręcić w złym kierunku. Gdy strategia biznesowa zawiera tego typu wzmianki, łatwiej jest unikać pokus, na które jest się narażonym w codziennym prowadzeniu biznesu (krótkoterminowy zysk potrafi być zabójczy dla organizacji).

„Nie będziemy zatruwać środowiska”, „Nie będziemy szukali oszczędności w XYZ”, „Nie nawiążemy współpracy z tymi, co do których istnieją podejrzenia, iż mogą działać niezgodnie z ABC”.

Goal, czyli jaki jest cel, który chcemy osiągnąć

Na podstawie czterech poprzednich punktów (Mission, Vision, Values, Avoid) należy określić cel swojej organizacji. Czyli co dokładnie chcemy osiągnąć, gdzie chcemy być w interesującym nas horyzoncie czasowym.

Coś bardziej konkretnego niż „wysłać człowieka na Marsa”. Na przykład „zbudować rakietę, która umożliwi lot na Marsa i wysłanie w niej człowieka, który na Marsa poleci, jak i z niego bezpieczenie powróci”.

USP, slogan, target group, keywords

Strategia biznesowa musi zawierać w sobie też elementy, które pozwolą nam zdefiniować do kogo i w jaki sposób mamy zamiar dotrzeć, przy pomocy czego sprzedawać, jaką komunikację prowadzić, z czym być kojarzonym.

USP, czyli Unique Selling Proposition

Co jest unikalnego w tym, co sprzedajemy/oferujemy? Czym chcemy podbić rynek i serca naszych potencjalnych klientów? Co daje to coś, co sprzedajemy?

I przede wszystkim: jaki problem rozwiązujemy? (problem, który był do tej pory źle adresowany lub w ogóle był poza strefą zainteresowań „konkurencji”).

Krótko, zwięźle i na temat.

Slogan

Krótko i chwytliwie. Bez opisów, bez dłuższych opowieści. Jedno zdanie, kilka słów. I nic więcej.

Zdanie, które ma opisywać to, co robimy, jaką wartość dajemy, czym chcemy się charakteryzować, co ma nas wyróżniać.

Target group, czyli grupa docelowa

Grupa docelowa, w którą celujemy. Najbardziej konkretnie jak tylko się da. W jakim wieku mają być nasi klienci? Jakie mają mieć zainteresowania? Gdzie mają mieszkać? Czym się zajmować?

Im precyzyjniej to określimy, tym bardziej na tym skorzystamy.

Keywords, czyli słowa kluczowe w strategii biznesowej

Słowa kluczowe charakteryzujące nasz biznes, naszą usługę, naszą firmę. Strategia biznesowa i określanie słów kluczowych? Serio?

Ano tak. Przede wszystkim z dwóch powodów:

Ile takich słów? Nie więcej niż 10. Reszta to już tzw. długi ogon, który wyjdzie nam w trakcie planowania konkretnych kampanii, czy działań promocyjnych. Strategia biznesowa jest po to, by określić słowa kluczowe, z którymi chcemy być kojarzeni jako biznes/firma.

No dobra, strategia biznesowa już jest. I co dalej?

Dalej wchodzimy w etap planowania w oparciu o punkty zawarte w sekcji Vision. A o tym będę pisał już bardzo niedługo (zapisz się na newsletter, a informacja o tym wpisie pojawi się u Ciebie na skrzynce).

Potrzebujesz konkretnego przykładu?

Ależ proszę bardzo. Oto moja strategia biznesowa stworzona w oparciu o metodologię MVVA dla mojej marki osobistej.



Subskrybuj:

%d bloggers like this: