Po polsku

Spotkania, których nie potrzeba

Rozmawiałem ostatnio z zaprzyjaźnionym managerem jednej z korporacji. Opowiadał mi o pewnym cyklicznym spotkaniu, które ma miejsce u nich w firmie.

Organizowane jakoś z rana, powiedzmy koło 9. Statusowe. Od kilku miesięcy w kalendarzach wszystkich zaproszonych.

Problem jednak polega na tym, że w firmie tej nie ma jasno określonej godziny na którą mają się w pracy pojawić wszyscy pracownicy. Panuje dowolność, byle do godziny 10.

Rozmawiamy i rozmawiamy, a ów manager mówi mi, że musi jakoś przesunąć to spotkanie na późniejszą godzinę. Jeszcze nie wie jak, ale musi to zrobić. Bo jak to tak mieć w kalendarzu spotkanie, na którym mało kto się pojawia.

Mnie zaś aż ciśnie się na usta: czy te spotkania w ogóle się w takim razie odbywały? Raczej nie – słyszę w odpowiedzi. Najczęściej były odwoływane, bo nie było wszystkich zainteresowanych.

I wszystko mimo to działało! – aż chce się wykrzyczeć. Po co więc w ogóle to spotkanie organizować, skoro nikomu do szczęścia potrzebne nie jest? Skoro bez niego wszystko się kręci i nikomu go nie brakuje (bo inaczej by się na spotkaniach pojawiali), to najprawdopodobniej to, co na spotkaniu miało być przekazane, może być spokojnie przekazane przy pomocy maila.

%d bloggers like this: