Po polsku

Po polsku też mi się czasem zdarza coś skrobnąć.

All articles

Żyjemy w czasach, w których wciąż mówi się o tym, by spać mniej, odpoczywać mniej, urlopować mniej. Jednocześnie też robić więcej, pracować więcej, poświęcać więcej.

Bo tylko taka postawa gwarantuje sukces.

A sukces to przecież takie coś, którego chcą wszyscy. A przynajmniej powinni chcieć. Bo tak mówią wszyscy. A przynajmniej powinni mówić.

Ja zaś ostatnio postępuje zgoła odmiennie. I dobrze mi z tym. Bo po tylu latach ciągłego zapieprzania, jest to po prostu najlepsze, co mogę dla siebie samego zrobić.

Skupiam się na robieniu mniej. Na pewno nie mniej ambitnie. Ale na pewno mniej liczbowo.

Przez długie lata moim życiem rządziła lista rzeczy todo. Poza kalendarzami, spotkaniami, notatkami, była właśnie ona. Nieodżałowana lista rzeczy do zrobienia, bezustannie wiercąca mi dziurę w głowie i krzywo patrząca na wszystkie chwile wolnego, jakie miałem tylko ochotę sobie zrobić.

Od jakiegoś czasu odchodzę od tego modelu i robię 1 rzecz. Słownie: jedną. Jedną, jedyną, najważniejszą(?). Nie, wcale nie najważniejszą. Po prostu jedną, jedyną rzecz, jaką sobie na dany dzień planuję.

Oczywiście mam kalendarz, miliony spotkań, maili, czy innych calli. Ale poza nimi, mam tylko tą jedną, jedyną rzecz. I na niej się skupiam. A cała reszta mnie nie interesuje dopóki się z nią nie uporam.

A jeśli nic poza kalendarzem i tą jedną jedyną rzeczą dziś nie zrobię? W porządku. Taki dzień.

Dbać o swoje ciało trzeba. Ruch, bieganie, sporty. Wychowanie fizyczne. Od małego jest nam wbijane do głowy, że ciało jest ważne i dbać o nie trzeba, bo inaczej w przyszłości może nas zawieźć. A co z psychiką człowieka? O nią też dbać przecież trzeba.

Czytaj więcej