Karol Zielinski
By Categories: Biznes onlineTags: , Możliwość komentowania Frekwencja a demokracja została wyłączona

Mam nieodparte wrażenie, że nadrzędnym celem polityków powinno być ciągłe i bezustanne zwiększanie frekwencji wyborczej. W końcu im wyższa frekwencja, tym mocniejsza demokracja.

Cieszy mnie gdy widzę, że 50%+ uprawnionych do głosowania poszło do urn. Jeszcze bardziej jednak by mnie cieszyło gdybym widział wynik na poziomie 60%, 70%, 80%.

Pamiętam pewną anegdotę słyszaną stosunkowo często w czasach pierwszego zwycięstwa PiSu lata temu. Większość osób, które nie dowierzało wtedy w to, co się stało, opowiadało dookoła: „PO przegrało ponieważ ich wyborcy byli tak pewni zwycięstwa, że nawet nie chciało im się iść do wyborów. Z kolei wyborcy PiSu chcieli spróbować wesprzeć swoich i do tych wyborów poszli. I tak jak w Polsce więcej było zwolenników PO, tak wśród osób głosujący więcej było tych za PiSem”. Ile w tym prawdy nie wiem. Wiem natomiast, że jest bardzo wiele słuszności w tej logice. I że logika ta jest bardzo niebezpieczna dla każdego demokratycznego państwa. Taka logika powoduje bowiem, że reprezentują nas w sejmie i stanowią prawo osoby, niekoniecznie cieszące się poklaskiem większości.

Nie twierdzę oczywiście, że tak jest teraz. PiS wygrało zasłużenie w ostatnich wyborach i wyraźnie widać, że stoi za nimi największa grupa uprawnionych do głosowania osób (w mojej subiektywnej ocenie).

To na czym by mi jednak zależało, to zobaczyć, że politykom naprawdę zależy na zwiększaniu frekwencji wyborczej. By w przyszłości nie było sytuacji, że o wszystkich decyduje mniejszość.

A jak to zrobić? Zwiększając dostęp do wyborów. Upraszczając je. Digitalizując. Wkładając nam je do urządzeń, które wszyscy posiadamy. Opowiadanie „idź do wyborów, bo to czy tamto” spowoduje, że jeden czy drugi zwolennik przemawiającego się do urny wybierze. Ale by faktycznie większość przemówiła, trzeba sprawić, aby zagłosować mógł każdy. Z dowolnego miejsca na świecie, niekoniecznie ruszając się ze swojego miejsca zamieszkania, w przerwie między kościołem, a obiadem, na spacerze z dzieckiem w lesie, pomiędzy zajęciami na uczelni, w trakcie lunchu w pracy.

Skoro dowód osobisty możemy mieć w telefonie, skoro dużą cześć życia możemy w świecie wirtualnym spędzać, to dlaczego głosować w wersji zdigitalizowanej nie możemy?

Nie wiem czy są obecnie prowadzone jakieś prace w tym kierunku. Jeśli są, to zdecydowanie za wolno. Jeśli nie są, to należy je jak najszybciej rozpocząć. Powinny one się toczyć szybko, sprawnie, dynamicznie. Powinno się o nich mówić. Nic bowiem nie wzmocni tak legitymacji naszych politycznych reprezentantów jak duża ilość oddanych na nich ważnych głosów.

Podziel się tym artykułem ze znajomymi:

newsletter zielinski

Na co dzień edukujemy i pomagamy

Zapisz się do listy mailingowej i bądź członkiem społeczności ponad 1000+ subskrybentów zainteresowanych tematami FinTech i marketplace.

Nie wysyłamy niechcianych treści. Zawsze też możesz się szybko i bezpiecznie z listy wypisać.

Strategia

Go-to-market strategy, strategie biznesowe, IT, marketingowe, płatnościowe

Strategia w FinTech

Strategia w marketplace

Marketing

Od strategii, po wdrożenie. Działania digital marketingowe dedykowane branży FinTech i marketplace.

FinTech marketing

Marketplace marketing

Regulacje

Consulting, doradztwo i wdrożenie. Od krajowych i międzynarodowych regulacji, po standardy i zalecenia branżowe.

Regulacje w FinTech

Regulacje w marketplace

Software development

Od prostych narzędzi, po ogromne rozproszone systemy transakcyjne. Projektowanie, wytwarzanie, wdrożenie.

FinTech software development

Marketplace software development