Karol Zielinski : Z dziennika pewnego człowieka.

Transformacja cyfrowa firmy. Co to w ogóle znaczy?

Mówi się, że transformacja cyfrowa biznesu jest dziś czymś, co zrobić trzeba. Czy tak jest? Oczywiście, że nie. Żyjemy w wolnym kraju. Nic nie trzeba. Ktoś upaść przecież musi. Tak działa ten świat.

Transformacja cyfrowa firmy jest niczym innym jak terminem używanym do określenia procesu digitalizacji działań firmy. Tak chyba najprościej można to ująć w słowa.

Oznacza pójście danej organizacji w stronę większej automatyzacji, robotyzacji, wykorzystania nowoczesnych narzędzi komunikacji, składowania danych, wymiany informacji itp itd. Oznacza też wykorzystanie nowoczesnej technologii w sprzedaży, w obsłudze klienta, w podejmowaniu decyzji zarządczych na różnych możliwych szczeblach.

Mówiąc językiem millenialsów, do których się też przecież zaliczam, transformacja cyfrowa firmy wiąże się też z wdrożeniem w firmie pojęć takich jak big data, machine learning, blockchain czy AI (a pewnie znalazłoby się też parę innych obcobrzmiących pojęć, czy akronimów).

To tyle szybkich opisów. Czas przyjrzeć się temu tematowi trochę bliżej.

Transformacja cyfrowa firmy – dla kogo?

Przyjęło się sądzić, że transformacja cyfrowa firmy powinna tyczyć się tych firm, które żyją w świecie tradycyjnym (naziemnym) i postępują na co dzień w sposób tradycyjny (niezdigitalizowany). I ciężko się z tym nie zgodzić. Aczkolwiek jest to tak nieprecyzyjne i enigmatyczne stwierdzenie, że warto zagłębić się w to trochę bardziej.

Naziemny może być bowiem biznes, który działa w pełni online’owo (patrz: nowoczesne biznesy działające w modelu sharing economy np. Uber, czy AirBnb). Podobnie jak i naziemny może być biznes z online’em nie mający kompletnie nic wspólnego (np. mały hotelik w naszej okolicy). Zresztą w drugą stronę też to działa – znam biznesy w pełni online’owe, sprzedające swoje usługi w Internecie, a którym do bycia zdigitalizowanym w swoich działaniach brakuje bardzo wiele.

Worek więc wydaje się być bardzo pojemny. I faktycznie jest. Stąd ja odpowiedziałbym jednak inaczej.

Transformacja cyfrowa firmy jest dla tych, którzy czują, że chcą lub muszą się zmienić.

Tylko tyle i aż tyle.

Chcą, bo chcą urosnąć, chcą działać szybciej, chcą działać sprawniej, chcą działać taniej, chcą prześcignąć konkurencję, chcą zdobyć więcej klientów, chcą zmienić model biznesowy. Ile firm i osób, tyle powodów.

Muszą, bo jeśli tego nie zrobią, to konkurencja ich prześcignie na tyle mocno, że nie będą mieli już szans ich dogonić. Bo jeśli w tę stronę nie pójdą, to najprawdopodobniej za rok, czy dwa, nie będzie co zbierać.

Czy jest jednak dla każdego? Oczywiście, że nie. Istnieje przecież grupka takich przedsiębiorców, którym dobrze jest jak jest, nie chcą rosnąć, nie chcą ścigać się z konkurencją, nie zależy im na zwiększaniu obrotów, czy osiąganiu nowych biznesowych szczytów. Chcą utrzymać status quo i się go trzymać. Im transformacja cyfrowa nie da tego, co mogłaby dać. Zresztą co tu dużo mówić, przy nastawieniu na “nie” transformacja cyfrowa firmy się po prostu nie powiedzie. W takich przypadkach przeprowadzać jej więc nie ma sensu.

Serio? Transformacja cyfrowa firmy dla osiedlowego warzywniaka?

Załóżmy, że mamy właściciela osiedlowego warzywniaka, który transformację cyfrową chce zrobić, bo mu zależy na (w sumie na obojętnie czym, po prostu chce ją zrobić).

Czy warto, by ją robił? Jeśli chce i/lub musi (patrz wyżej), to tak.

Co może zdigitalizować taki warzywniak? Komunikację z klientami i dostawcami, obieg dokumentów, sprzedaż. Ba! Może nawet wprowadzić pełną automatyzację, gdzie klient zakupi co będzie chciał kiedy tylko będzie chciał, przy wykorzystaniu kas samoobsługowych. Albo nawet i bez tych kas, dzięki aplikacji mobilnej warzywniaka, kodom qr, czy jakimkolwiek innym nowoczesnym rozwiązaniom dostępnym na rynku. A idąc dalej może w ogóle całkowicie zmienić model biznesowy i rozszerzyć swoją działalność o Internet. Tam sprzedawać, tam przyjmować pieniądze i dostarczać zamówione produkty pod dom.

Co na takiej transformacji cyfrowej warzywniak zyska? Zależy co dokładnie zrobi oczywiście. Lepiej powiedzieć co może zyskać. A zyskać może nowych klientów (dzięki możliwości dotarcia do tych, do których wcześniej nie miał jak dotrzeć), tym samym też wzrost obrotów. Zyskać może też większą lojalność klientów (dzięki zaoferowaniu lepszej obsługi klienta), zmniejszenie kosztów (np. część z wykonywanych do tej pory czynności ręcznie można zautomatyzować), czy poprawić proces dostarczania produktów (dzięki sprawniejszej/bardziej zautomatyzowanej obsłudze “magazynu” i procesu dostaw).

A co jeśli myślę, że transformacja cyfrowa nie jest dla mnie?

Nic na siłę.

Proponowałbym jednak najpierw zastanowić się dlaczego sądzisz, że transformacja cyfrowa nie jest dla Ciebie. Jeśli odpowiedź jest jak wyżej (nie chcę rosnąć, dobrze jest mi jak jest, nie chcę nic zmieniać, nie zależy mi na prześciganiu konkurencji itd), to nie rób tego. Nie ma sensu. Nawet jeśli taka transformacja miałaby w Twoim biznesie sens biznesowy, czy ekonomiczny – bez chęci zmiany nic z tego dobrego nie wyniknie.

Jeśli natomiast sądzisz, że nie jest dla Ciebie, bo się nie znasz, bo nie wiesz od czego zacząć, bo się boisz, że się nie uda, bo nie do końca wierzysz w to, że mogłoby Ci w czymkolwiek to pomóc – myślę, że warto spróbować. W większości przypadków transformacja cyfrowa będzie warta każdej złotówki, jaką na nią przeznaczysz.

PS. Jeśli nie wiesz od czego zacząć – daj znać, postaram się pomóc. Future Business Institute też pomóc może.


Zobacz wszystkie artykuły »

Subskrybuj: