Po polsku

Stłumione marzenia

Byłem ostatnio na spacerze w lesie.

Przede mną rodzina. W liczbie czterech.

Rodzice, sztuk dwie, trzymający się za ręce, wtulający się w siebie. Miły widok.

Przed nimi syn. Na oko lat naście. Może i piętnaście. Jak to nastolatek. Znudzony, szorujacy po glebie butami. Pewnie zmuszony do spaceru przez rodziców. A wolałby w tym czasie pograć w coś, pooglądać coś, może zrobić coś ze znajomymi. Jak to nastolatek.

Za nimi drugi syn. Na oko lat kilka. Może i z osiem, może i z dziewięć. Uśmiechnięty, z pistoletem wystruganym z drewna. A w sumie to niekoniecznie wystruganym. Trzymał po prostu w ręku kawał drewna, gałęzi. I udawał, że to pistolet.

W pewnej chwili, gdy rodzina zbliżyła się do mnie na odległość kilku metrów, młodszy z rodzeństwa przystanął przy skarpie. Leżał tam kubek. Ktoś musiał go tam wyrzucić. Już kilka dni lub tygodni temu, bo zdążył zarosnąć jakąś zieleniną.

– Patrz tato. Kubek. Jakiś stary, wygląda na bardzo stary. Ciekawe jak długo tu leży, może i setki lat. – powiedział młody z niemałą eksytacją

– Eh, archeolog się znalazł. Cholera jasna – odpowiedział ojciec, nie odwracając głowy do młodzieńca

– Ta – odpowiedziała matka, uśmiechając się pod nosem i wtulając się jeszcze mocniej w ramiona idącego obok, swojego mężczyzny

Starszy z rodźenstwa, niewzruszony, dalej szurał butami po podłożu. Młodszy – trochę jakby zbity z tropu, z wyraźnie mniejszą ekscytacją – pozostawił swoje znalezisko, wyrzucił kija i podreptał za rodzicami.

I tak ekscytacja została zabita. Pasja przeminęła. A marzenia, choćby i chwilowe, zostały stłumione zanim jeszcze na dobre zdołały zakiełkować w głowie. Kto wie, może i w tym momencie straciliśmy właśnie wybitnego archeologa. Może i straciliśmy światowej sławy eksperta, może straciliśmy poszukiwacza przygód.

A może po prostu jakiś ojciec pokazał jakiemuś dziecku w jak głębokim poważaniu ma jego i cały jego świat.

%d bloggers like this: