Po polsku

Nie różnimy się specjalnie od zwierząt

Ile razy słyszałeś albo sam wypowiadałeś słowa rodzaju “zachowujecie się jak zwierzęta”, “traktują nas jak zwierzęta”, “on jest zwierzęciem”? Pewnie nie raz. Ale czy oby na pewno to jest jakaś obraza? A jeśli już… to czy przypadkiem nie jest obrazą dla tego właśnie zwierzęcia?

Zwierzęta? To ludzie są najgorszymi ze zwierząt…

Byłem jakoś w tygodniu na quizie. Takie zwykłe wieczorne spotkanie przy piwku w pubie, na którym jedna osoba prowadzi quiz (zadaje pytania), a ludzie biorący udział w zabawie, podzieleni na grupki – odpowiadają na jego pytania. Jedno z pytań w wolnym tłumaczeniu: jaki kraj doczepiał psom bomby w czasie wojny? W sensie przyczepiał im bomby i puszczał na teren nieprzyjaciela, pod czołgi, czy gdziekolwiek indziej gdzie siła rażenia mogłaby spowodować straty u nieprzyjaciela. Słyszałem o tym już kiedyś, ale jakoś uleciał mi ten fakt z pamięci. Teraz jednak trochę nie daje mi spokoju.

Odpowiedzi były różne… na pewno jacyś Azjaci, bo oni specjalnie psami się nie przejmują (czytaj: zjadają je); może Amerykanie, bo coś tam, coś tam; Rosjanie, bo tylko ich byłoby na to stać. Odpowiedź odpowiedzią (prawidłowa odpowiedź to Rosjanie), ale sam fakt… kurde! Myślicie, że którekolwiek zwierzę byłoby do czegoś takiego zdolne?

Ale nawet już wracając do czasów nam trochę mniej odległych i mniej wojennych…

Ile znacie zwierząt, które oszukują, kłamią, manipulują, aby osiągnąć jakiś cel?

Ile znacie zwierząt, które przez intrygi próbują osiągnąć jakąś wysoką pozycję społeczną?

Ile znacie zwierząt, które choćby chciały brać udział w korporacyjnych wyścigach szczurów? Które tak po prostu po trupach dążyłyby do awansu w jakiejś firmie/organizacji, po prostu… w pracy?

Ile znacie zwierząt, które porzucają potomstwo na śmietniku, bo przez wydatki na pieluchy brakuje im na flaszkę?

Ile znacie zwierząt dla których zabijanie jest zwykłą przyjemnością? Zabiciem czasu? A nie walką o przetrwanie.

Może jednak powinniśmy zmienić sposób myślenia. I nie mówić “jesteś zwierzęciem” do kogoś, kto zachowuje się nie tak, jak normy nakazują… coraz częściej mam bowiem wrażenie, że od tych naszych zwierzęcych przyjaciół możemy się tylko uczyć.

Ot! Takie powalentynkowe przemyślenia…

%d bloggers like this: