Po polsku

Najważniejsze dzisiaj

Gdyby zajrzeć do mojej listy rzeczy do zrobienia, okazałoby się, że pozycją, która pojawia się w niej codziennie jest pozycja „Najważniejsze dzisiaj”.

Twór ów jest niczym innym jest moją prostą przypominajką pytającą: „Co jest tą jedną jedyną najważniejszą rzeczą dzisiaj, którą muszę zrobić?”.

Pytanie to zadaje sobie każdego ranka, na krótko po przebudzeniu albo najpóźniej na krótko po dotarciu do biura. Najpierw sobie na nie odpowiadam, następnie kawa, następnie siadam do realizacji tego zadania, tej rzeczy, tego najważniejszego czegoś. No chyba, że to najważniejsze coś mam już zaplanowane na inną późniejszą godzinę (mam już to coś w kalendarzu).

Bez tego prostego systemu dzień wyglądał następująco: maile, spotkania, maile, spotkania, telefony, maile, spotkania, telefony. Patrzę na zegarek: za pięć minut muszę pędzić do domu. Odpalam listę zadań. Cholera! Miałem zrobić X. Nie, już nie zdążę. Zajmę się tym w nocy, jak już wszyscy w domu pójdą spać. Albo jutro.

A tak… nawet jeśli wydarzy się coś niespodziewanego i nic więcej danego dnia nie uda mi się zrobić – mam przynajmniej pewność, że tą jedną, bardzo ważną, wręcz najważniejszą dzisiaj rzecz, mam już zrobioną.

Sumienie znacznie spokojniejsze.

%d bloggers like this: