Po polsku

Minimalizm na dużym – no nie tak dużym – ekranie. O filmie słów kilka

Minimalizm nie jest ideą nową. Teraz jednak jest o niej głośno jak nigdy, a to za sprawą m.in. filmu dwóch panów z kraju za wielką wodą. Minimalism: A Documentary About The Important Things.

Chciałoby się powiedzieć, że jest to kolejny film dokumentalny na pewien chwilowy trend panujący w społeczeństwie (tego bardziej i mniej bogatego) Zachodu. I nie mówię tu bynajmniej o minimalizmie w sztuce, czy architekturze. Mówię o filozofii życia.

Bo czym jest ów minimalizm?

Nie znalazłem dobrej definicji w polskich Internetach. Zacytuję więc kawałek opisu książki Minimalizm autorstwa Leo Babauty.

Każdego dnia wzbudza się w nas fałszywą potrzebę posiadania czegoś, co jest nam zupełnie zbędne. Dla zrealizowania tych potrzeb jesteśmy w stanie pracować więcej, wpędzać się w długi, zaniedbywać relacje z bliskimi oraz tracić zdrowie, a w konsekwencji… trwonić nasze życie.

Czy chcesz stracić swoje życie w ten sposób? Goniąc za kolejnymi “błyskotkami”? Nieustannie konsumując? Mam nadzieję, że nie, ponieważ nie warto. Odpowiedzią na konsumpcyjny styl życia jest filozofia minimalistyczna, której esencją jest zrobienie miejsca w swoim życiu na to, co prawdziwie ważne, przez usunięcie z niego wszystkiego, co zbędne. Być może wydaje ci się, że ta myśl przewodnia brzmi prosto, ale stoi za nią niesamowita ilość korzyści, dzięki którym twoje życie będzie pełniejsze, a ty – szczęśliwszy

No i tu dochodzimy do sedna. Szczęście. Minimalizm jest często przez wielu definiowany jako styl życia, który sprawia, że człowiek staje się szczęśliwszy. Temat szczęścia i minimalizmu poruszałem już jednak wcześniej (o tu: Minimalizm jako sposób na szczęście). Dziś więc postaram się skupić na samym filmie.

Minimaliści w filmie o minimalizmie

W Stanach bardzo dużą popularność zdobyło dwóch panów nazywających siebie The Minimalists. Panowie nazywają się Joshua Fields Millburn i Ryan Nicodemus, i tak jak ich osobiście, i ich twórczość (blog, podcast, Twittera) bardzo lubię (to dzięki nim tak bardzo spodobała mi się idea minimalizmu), tak po obejrzeniu tego filmu mam mieszane uczucia.

Bo odebrałem go jako swoistą reklamę tego stylu życia, a nie film dokumentalny na jego temat. A jednak filmu dokumentalnego bardziej tu oczekiwałem. Filmu, z którego dowiem się więcej na temat tego skąd się sama filozofia wzięła, jakie niesie za sobą konsekwencje (pozytywne i negatywne). A przede wszystkim: co sądzą o niej inni.

Bo choć film ogląda się dobrze, to jednak pozostawia pewien niedosyt. Ma się wrażenie jakby coś zostało niedopowiedziane. Jakby czegoś zabrakło. Zabrakło ludzi z przemyśleniami na temat minimalizmu (niekoniecznie gorących wyznawców idei).

Ten film jest świetną reklamą panów z The Minimalists. Jest też bardzo dobrą reklamą idei minimalizmu (ileż to dobrych rzeczy niesie ona za sobą). Nie jest natomiast filmem dla tych, którzy oczekują konkretnej, namacalnej wiedzy na temat tejże filozofii. Nie jest też filmem, z którego dowiemy się dużo więcej na temat codziennego życia minimalistów. Takich namacalnych, codziennych faktów.

Niemniej polecałem już go kilkakrotnie. I polecam dalej. I polecać będę. Bo jest fajną i przyjemną w odbiorze reklamą idei, której sam przyklaskuję.

A dla żądnych więcej wiedzy zapraszam choćby tu: