Po polsku

Kreatywne życie, kreatywne projekty

Nigdy do końca nie rozumiałem czym jest to coś, co sprawia, że chce nam się z rana wstać z łóżka. Aż zdałem sobie z czegoś sprawę. Codzienna kreatywność może być tym czymś.

Nie potrafię sam do końca zdefiniować czym ów kreatywność jest. Posłużę się więc definicją stworzoną przez mądrzejszych ode mnie (wikipedia, a jak!):

Kreatywność (postawa twórcza; od łac. creatus czyli twórczy) – proces umysłowy pociągający za sobą powstawanie nowych idei, koncepcji, lub nowych skojarzeń, powiązań z istniejącymi już ideami i koncepcjami. Myślenie kreatywne, to myślenie prowadzące do uzyskania oryginalnych i stosownych rozwiązań.

No więc u mnie to było tak…

Kilka lat temu miałem głębokie przeświadczenie o tym, że nic specjalnie ciekawego w moim życiu się nie dzieje. Miałem ogromną liczbę powodów do radości (rodzina, praca, znajomi), ale jednak czegoś mi w tym wszystkim brakowało.

Aż któregoś dnia uświadomiłem sobie jedną rzecz: dawno nigdzie nie wyjeżdżałem. Przejrzałem więc oferty różnych biur podróży, podpytałem znajomych. Nie znalazłem niczego, co by jakoś specjalnie mocno przykuło moją uwagę. Postanowiłem więc zrobić coś dla mnie wcześniej niespotykanego: zorganizować wyjazd i zaprosić do niego innych. Tak też zrobiłem, wymyśliłem Portugalię, która okazała się jednym z najlepszych wyjazdów w moim życiu. Rok później zrobiłem podobnie, i rok później znowu, i w kolejnym roku podobnie. I mimo, że wyjazdy te (ich organizacja) kosztowały mnie sporo czasu, energii, nerwów i tym podobnych lepszych lub gorszych emocji, to jednak ostatecznie dawały mi coś, czego wcześniej nie doświadczałem: swego rodzaju wolność “twórczą”, którą później przekuwałem w coś namacalnego – konkretny wyjazd, z konkretnymi pozytywnymi wibracjami, z konkretnymi mega wspomnieniami, które nie opuszczają mnie do dzisiaj.

Dały mi też chyba jeszcze coś innego, z czego wcześniej sam do końca nie zdawałem sobie sprawy.

Nauczyły mnie czegoś, co dzisiaj określam mianem kreatywności. I pokazały, że taka swego rodzaju kreatywność, kreatywny projekt, jest czymś, co jest w stanie sprawiać, że rano budzę się pełen energii do działania.

Tak, wiem, że dla wielu nie ma nic kreatywnego w tego typu wyjazdach. Że cóż może być kreatywnego w zwykłym zabookowaniu biletów lotniczych, noclegów i zaznaczeniu na mapie kilku punktów, które warto odwiedzić. Dla mnie jednak to było coś niezwykłego. A co za tym idzie, też kreatywnego.

Bo kreatywność dla mnie to nie tylko coś, czego nikt wcześniej nie robił. To też coś, czego my sami wcześniej nie robiliśmy. To coś, z czym wcześniej się nie stykaliśmy.

W moim bezpośrednim otoczeniu wiele osób tego typu wyjazdów nie organizowało, ani też specjalnie w nich nie uczestniczyło. Ja sam też – mimo, że jakieś wyjazdy miałem na koncie – nie doświadczałem takich wyjazdów w przeszłości. To doświadczenie było więc dla mnie czymś innym. Czymś kreatywnym.

Gdy już więc uświadomiłem sobie, że tego typu kreatywność – moja własna, lokalna – jest czymś, co sprawia, że chce mi się wstawać rano z łóżka, postanowiłem przenieść ją na więcej obszarów mojego życia.

I tak od tego czasu raz na jakiś czas zacząłem organizować różne mniejsze eventy, zacząłem robić rzeczy, których wcześniej nie robiłem, zacząłem podejmować się inicjatyw, o których wcześniej co najwyżej bym tylko pomyślał. Zacząłem zabierać się za projekty, które wiążą się z czymś wcześniej dla mnie nieznanym. Za coś, co było inne.

I okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Bo zacząłem robić rzeczy, z których jestem dumny. Bo zacząłem robić rzeczy, które uczą mnie czegoś nowego. Bo zacząłem robić rzeczy, dzięki którym moja rodzina, czy znajomi, dostają coś, czego wcześniej nie mieli. Bo zacząłem uczyć się lepiej siebie samego. Uczyć się o rzeczach, które naprawdę sprawiają mi przyjemność i tych, które nie są jednak dla mnie. To, co wcześniej wydawało mi się super, ekstra – nie do końca takim się okazało w rzeczywistości. To, na co wcześniej nie zwracałem uwagi, okazywało się czymś naprawdę fajnym i przyjemnym.

Teraz, gdy mam się zabierać za coś nowego, sprawdzam najpierw czy będzie to kreatywne, czy będzie to inne. Czy czegoś nowego się dzięki temu nauczę, czy czegoś nowego doświadczę. I jeśli tak – po prostu to robię. A świadomość tego swoistego pójścia w nieznane daje mi mega pozytywnego kopa o poranku.

Bardzo fajna sprawa.

%d bloggers like this: