Po polsku

Akcja, w której bierze udział duża część polskiej branży startupowej

Pamiętam kiedy pierwszy raz rozmawiałem z kimś na temat akcji #dladzieciakow. Było lato 2012 roku. A przynajmniej było słonecznie za oknem, jakby to było lato właśnie.

Pamiętam, że promienie słońca padały nam wtedy na twarze przez duże okna w sali konferencyjnej PayLane’a.

Rozmawialiśmy o różnych tematach marketingowych; o różnych kampaniach, które się odbyły lub które chcieliśmy, by się odbyły w niedługim czasie. Gdzieś pomiędzy różnymi wątkami, kampaniami i pomysłami zeszliśmy na temat, który chodził mi po głowie już od dłuższego czasu.

Pomysł, którego myślą przewodnią było wykorzystanie tego co już mieliśmy i czym zajmowaliśmy się na co dzień w jakimś szczytnym celu. Wtedy myślałem, że może też przy okazji ten pomysł udałoby się wykorzystać jako swego rodzaju kampanię marketingową firmy.

Nie wiedziałem jeszcze wtedy jak bardzo nietrafiony to jest pomysł. I jak bardzo – kilka lat później – będzie mi zależało, by nikt nie utożsamiał akcji z promocją firmy, którą zarządzam.

Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że akcja, o której rozmawiamy, stanie się za jakiś czas jedną z najważniejszych rzeczy, jakie będę robił. Jedną z tych rzeczy, na której mi niesamowicie mocno będzie zależało.

O historii akcji miałem już jednak okazję wspominać rok temu.

Teraz chciałbym się skupić na tym, co dzieje się w tym, w 2016 roku.

Akcja z misją(?)

Kiedy pierwszy raz wyobrażałem sobie jak akcja miałaby wyglądać, nie przyszło mi nawet do głowy, że mogłaby za nią stać jakaś większa filozofia. W mojej głowie była to akcja charytatywna, której celem miałoby być zakupienie prezentów dla dzieciaków z domów dziecka, z różnych części Polski.

Nie przyszło mi wtedy do głowy, że będę tę akcję organizował regularnie (w tym roku po raz trzeci); że specjalnie pod nią będę zakładał fundację; że co roku będę powtarzał całą tą morderczą i wykańczającą wielotygodniową harówkę, która nieodłącznie związana jest z organizacją tego wszystkiego.

Przede wszystkim nie przyszło mi jednak wtedy do głowy, że za akcją może stać coś więcej niż chęć zakupu prezentów świątecznych. Że już po pierwszej edycji akcji będę wiedział o tym, że chcę żeby była czymś więcej.

Bo w zeszłym roku

już wiedziałem, że chcę żeby poszła w stronę rozwijania umiejętności dzieciaków. To, co usłyszałem od jednego z dyrektorów pewnego domu dziecka nie mogło mi wciąż wyjść z głowy.

Gdy wychodzą z domu, w wieku 18-19 lat, to chodzą wokół ronda i nie wiedzą co z sobą zrobić. Czy iść do pracy, a jeśli tak, to jakiej; czy i skąd wziąć środki do życia; co dalej robić i w jaki sposób

Wiedziałem już w zeszłym roku, że chcę z akcją iść właśnie w tę stronę. By pomagać im się rozwijać, by pomagać im zdobywać umiejętności, które będą im tak bardzo potrzebne w późniejszym – dorosłym – życiu.

Nie miałem chyba jeszcze tej odwagi, by odwrócić pomysł z prezentami o 180 stopni.

Widziałem przy okazji pierwszej edycji, jak bardzo ludziom – których w akcję angażowałem – zaświecały się oczy, gdy słyszeli o zakupie prezentów, o których dzieciaki marzyły. Postanowiłem więc kontynuować pomysł prezentów. Jednak jednocześnie chciałem go połączyć z tym, na czym mi zależało – z rozwijaniem umiejętności podopiecznych tych wszystkich placówek, dla których organizowaliśmy całą akcję #dladzieciakow.

Tak też zrobiliśmy. Zorganizowaliśmy akcję, dzięki której zakupiliśmy prezenty związane z zainteresowaniami, czy pasjami poszczególnych dzieciaków.

Ale

to też nie było w moim odczuciu wystarczające. Nie o to chodziło.

Mimo, że sama idea na pierwszy rzut oka wydawała się słuszna, rzeczywistość zweryfikowała moje wyobrażenia. Zbyt wiele prezentów, które zakupiliśmy, nie wydawało mi się – w dłuższej perspektywie – faktycznie rozwojowych.

A listy typu:

X nie ma żadnych zainteresowań i pasji. Jej marzeniem jest znaleźć bogatego męża, który będzie ją utrzymywał. A żeby takiego znaleźć musi ładnie wyglądać. X chciałaby więc dostać zestaw do makijażu

No coż… wiadomości tego typu tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że rzeczywistość mocno rozmija się z moim wyobrażeniem.

Akcja #dladzieciakow 2016

W tym roku już mam więcej odwagi.

Robię więc coś, co sprawia, że mogę spać spokojnie. Wiem bowiem, że to, co kupimy w tym roku, na pewno będzie rozwojowe.

O tym, czym różni się akcja tegoroczna od tego, co było w latach poprzednich – mówię bardziej szczegółowo tutaj.

07.11.2016 r.

07. listopada ruszyła tegoroczna akcja. 07. listopada był dniem, w którym zaczęliśmy zbierać pieniądze. Pieniądze, które umożliwią nam zakup sprzętu komputerowego dla 15 placówek, 15 domów dziecka z pięciu miast Polski.

No ale pozwólcie, że zaproszę Was do udziału w ten sposób:

A teraz, proszę je Was, wchodzimy na stronę akcjadladzieciakow.pl, zostawiamy parę groszy i promujemy dalej. W nas wszystkich razem jest siła. Wszyscy razem możemy sprawić niesamowitą radość kilkuset dzieciakom.

%d bloggers like this: